Jestem Księżniczką. Zabiję, jeśli trzeba zabić. Ułaskawię, jeśli przekonasz, że warto.
Jestem obca. Zrodzona z ognia i opadających liści. W moich żyłach płynie złota krew. Moje ciało spowite płomieniem. Unicestwiam, spalam, morduję. Mam swoje powody. Tak zdecydowałam. Dobrze wiedząc w co się pakuję.
Usiądź. Opowiem Ci historię Jesiennych Ogni. O nienawiści szaleńczej i namiętnej, o rzezi, co pogrzebała niewinnych i o dziewczynie, której ręce umazane ojcowską krwią.
Rzuć wyzwanie wszystkim prawom. Posłuchaj historii, w której zdarzyć się może wszystko – zabójca zostać ofiarą, a ofiara katem. Historii, w której nawet Tkaczka nie wie, jakie nici splotą się w jej kunsztownej tkaninie.
„Jesienne
ognie”, Walerii Komarowej momentalnie wpasowały się w mój czytelniczy gust, nie
mówiąc już o okładce, która jest genialna – przynajmniej dla mnie. Przyciągnęła
mnie niczym światło ćmę i nie mogłam się od niej oderwać, póki nie dotarłam do
ostatniej strony.
Rey-line
wychowała się wśród ludzi, choć w żadnym razie człowiekiem nie jest, czego
przez większość życia nie była świadoma – straciła pamięć. Należy do feyrów,
istot dysponujących ogromną mocą, różniących się od ludzi nie tylko krwią – jest
złota – wyglądem, siłą, ale i sposobem myślenia, właściwym tak potężnym i
długowiecznym istotom. Są obrońcami ludzkości, a jednocześnie gardzą nimi.
Rey-line jest niezwykła nawet wśród swojego ludu. Jest księżniczką Jesieni, feyrem
wyższym, władczynią płomienia. Zrodzona z ognia i opadających liści, zdolna do
wszystkiego.
Już na
samym początku opowieści wpadamy w wir wydarzeń. Tropem Rey-line podąża Kessar
Wiatr, mag, który pragnie zemsty i jej śmierci. Szybko jednak okazuje się, że
tą dwójkę łączy wspólna przeszłość. Nienawiść, miłość, namiętność i chęć zemsty
miotają nimi w tę i z powrotem i do końca nie jesteśmy pewni, jak potoczą się
ich wspólne losy.
Od kilku
lat trwa wojna między feyrami, a ludźmi. Świat pustoszą oszalałe i bezrozumne
feyry niższe i tak naprawdę nikt nie ma pojęcia, dlaczego. Księżniczka feyrów
wraz z Pożogarem – feyrem niższym, udaje się w podróż, która ma przynieść
odpowiedzi. W miarę upływu czasu Rey-line wraca pamięć o minionych
wydarzeniach, w których – jak się okazuje – odegrała kluczową rolę. Razem z
kilkoma towarzyszami przemierzają Ruś, by zakończyć wojnę.
Dawno nie
miałam do czynienia z tak dobrym pomysłem na książkę, w dodatku świetnie
wykorzystanym, bo czasem bywa tak, że pomysł genialny, ale gdzieś w trakcie
pisania autor zatracił „to coś”. Tutaj wszystko było w jak najlepszym porządku.
Pyskata i pewna siebie Rey-line, magowie, kotołaki, jednorożce, elfy, walka,
krew i ogień. Często się uśmiechałam, ale autorka nie przesadziła z humorem.
Momentami zabawnie, a potem nagle śmiertelnie poważnie, wręcz epicko. Idealnie
zachowana równowaga, która nie czyni z tej książki „tylko komedyjki”. To coś
więcej, piękna i wciągająca historia, pełna akcji, śmiechu i wzruszeń. Raz czy
dwa naprawdę miałam łzy w oczach. Dialogi były płynne, narracja również niezła –
jakżeby inaczej, skoro nasza Rey taka ciekawa J. Była jednak jedna rzecz, a właściwie osoba, która w
niektórych sytuacjach strasznie mnie irytowała, ale całkiem możliwe, że tak
miało być. Niezdecydowanie Kessara chwilami doprowadzało mnie do szału, miałam
ochotę wytargać go za te piękne włoski i wrzucić do ogniska… Naprawdę. Takich
facetów automatycznie pragnę uśmiercić… W każdym razie wreszcie – baaardzo późno
– go polubiłam, ale nawet znając zakończenie i wszystkie rozwiązania wyobrażam
go sobie jako małego, wiecznie naburmuszonego chłopca – choć z pewnością
całkiem ładnego chłopca… J.
Podsumowując:
polecam tę pozycję wszystkim tym, którzy szukają w książkach magii,
nieschematycznej fabuły i nowych rozwiązań. Wszystkim, którzy niekoniecznie
lubią przesłodzone opowiastki, ale te prawdziwe, z powerem, wyciskające łzy i
rozjaśniające twarz uśmiechem. Eee tam… W ogóle wszystkim polecam, co tu dużo
gadać. Zachęcam, zachęcam – tyle powinno wystarczyć.
Tytuł:
Jesienne ognie
Autor:
Waleria Komarowa
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Data
wydania: 06.02.2009
ISBN:
9788375740974
Liczba
stron: 528
Kategoria:
fantastyka, fantasy
Pozdrawiam,
SMG

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz